Fałszywych przyjaciół poznaje się … w biedzie?

W dzisiejszym globalnym społeczeństwie zdobycie biegłości w angielskim to nie tylko dodatkowa umiejętność, ale klucz do wielu możliwości. Na naszych rodaków, którzy wyruszają w podróż przez angielski labirynt, czyha jednak wiele pułapek. Poniżej przedstawiamy niektóre z najczęstszych błędów oraz praktyczne przykłady, jak ich unikać.

1. Pułapka fałszywych przyjaciół: jak unikać nieporozumień?
Termin fałszywi przyjaciele w języku obcym odnosi się do słów, które wydają się być podobne lub identyczne w dwóch różnych językach, ale mają zupełnie inne znaczenia. To pułapka, która może prowadzić do błędów w komunikacji, gdy osoba nieświadomie używa słowa myśląc, że jest ono równoznaczne w obu językach.
Przyjrzyjmy się kilku przykładom:

• Aktualny vs. actual: polskie aktualny nie oznacza tego samego co angielskie actual. W tym kontekście wybierzmy angielskie słowo current. Będzie lepiej, uwierzcie.

• Sympatyczny vs. sympathetic: polskie sympatyczny często tłumaczy się na angielski jako nice lub friendly, a sympathetic rozumiemy jako współczujący.

• Fabryka vs. fabric: polskie słowo fabryka odnosi się do firmy, w której prowadzi się produkcję na masową skalę. Angielskie słowo można jednak odnieść do materiału lub tkaniny. Coś zupełnie innego…
Szaleństwo, prawda? Aby uniknąć tych pułapek, zawsze sprawdzajmy kontekst i nie ufajmy zbytnio pozornym podobieństwom.

2. Labirynt gramatyczny: czasownikowe zakręty?
Ucząc się języka, wielu z nas stawia czoła wyzwaniom związanym z gramatyką. Znacie to, co? Oto kilka (z setek…) drobnych zagadnień, na które warto zwrócić uwagę:
• Present Perfect czy Past Simple? Jednym z częstych błędów jest nieprawidłowe stosowanie czasu Present Perfect zamiast Past Simple, co dla rodzimego użytkownika języka polskiego jest zupełnie naturalnym błędem.
Na przykład, błędne zdanie I have visited Paris last year powinno brzmieć: I visited Paris last year. Ponieważ wiemy, kiedy odwiedziliśmy Paryż, Past Simple będzie najlepszą opcją.
• Bezokolicznik vs. gerund? Kolejny kłopotliwy obszar to różnica między bezokolicznikiem a rzeczownikiem odczasownikowym (fajny termin, hm?). Często użycie jednego lub drugiego może zmienić zupełnie znaczenie zdania. I stopped smoking nie oznacza tego samego co I stopped to smoke.
• Much vs. many? Kolejny częsty błąd to mylenie tych dwóch słów. Na przykład, zamiast I don’t have much books, powinniśmy powiedzieć I don’t have many books. Much i many to słowa,
które często mylimy i jest to zupełnie naturalne.
Much powinno być używane w odniesieniu do czegoś niepoliczalnego, takiego jak substancje czy abstrakcyjne pojęcia, natomiast many stosujemy, gdy mówimy o rzeczach policzalnych, takich jak przedmioty czy ludzie.

3. Wymowa: dźwiękowa mapa dla odważnych?
Cóż… Z pozoru łatwe słowa mogą niekiedy stać się prawdziwymi pułapkami prowadzącymi do nieporozumień. Spójrzmy na kilka przykładów:
• Live vs. leave: pierwsze z nich oznacza żyć, drugie z kolei opuszczać. Ich wymowa często może przysparzać nam ogromnych problemów i różni się głównie w wymowie litery i. W pierwszym przypadku dźwięk i jest wymawiany jako tak zwane krótkie i, zbliżone do polskiego y. W drugim przypadku głoska ta jest wymawiana jako i, które doskonale znamy w naszym języku.
• Clothes vs. close: różnica między wymową tych dwóch słów wynika z różnic w akcentach oraz dźwiękach używanych w języku angielskim i polskim. Kluczową kwestią w słowie clothes jest dźwięk ð, którego nie znamy w języku polskim. Warto skoncentrować się na tym dźwięku, który przypomina nieco niedbałą i syczącą wymowę litery z. W drugim przypadku wymawiamy s po prostu jako dźwięk z lub s (w zależności od tego, czy mówimy o czasowniku lub przymiotniku), czyli zwyczajną spółgłoskę bez dodatkowych elementów.
• Frog vs. frock: różnica między frog a frock nie leży tylko w znaczeniach tych dwóch słów, ale także w subtelnościach ich wymowy, zwłaszcza jeśli chodzi o twardość ostatnich głosek. Słowo frog, oznaczające żabę, kończy się na twardym dźwięku g, który jest bardzo wyraźny. Z kolei frock, odnoszące się do damskiej sukni, ma zdecydowanie bardziej miękką końcówkę, charakteryzującą się dźwiękiem k. Różnica ta może sprawić nam trudność, ponieważ w języku polskim nie ma tego rodzaju subtelności w twardości ostatnich głosek – a wynika to z tego, że naturalnie zmiękczamy ostatnie głoski w naszym języku.

4. Idiomy: niezbadane zakamarki angielskiej wyobraźni…
I na koniec idiomy… Czym są idiomy? To wyrażenia lub zwroty językowe, których znaczenia nie można zrozumieć, bazując tylko na znaczeniu poszczególnych słów. Spójrzmy na kilka przykładów, których absolutnie nie jesteśmy w stanie dosłownie przetłumaczyć na język polski:
• Break a leg: to idiom używany w kontekście życzenia powodzenia przed wystąpieniem lub wykonaniem zadania. Dosłownie tłumacząc, brzmi on nieco kontrowersyjnie, ale w rzeczywistości jest to tylko zwrot życzący powodzenia. W sumie, po polsku mówimy podobnie, co?
• Hit the nail on the head: oznacza dokładne zrozumienie problemu. Cóż, po polsku powiemy, że trafiliśmy w sedno sprawy.
• Piece of cake: z pozoru zdanie to może wydawać się łatwe do zrozumienia, ale dla Polaków może być pułapką ze względu na dosłowne tłumaczenie. Idiom ten oznacza, że coś jest bardzo łatwe do zrobienia. Taka… bułka z masłem.
• Cost an arm and a leg: ten idiom odnosi się do czegoś, co jest bardzo drogie. Dosłowne tłumaczenie mogłoby wprowadzić w błąd, gdyż nie oznacza utraty kończyn (uff, na szczęście!). Niczego nie sprzedajemy! Coś po prostu kosztuje krocie…
Pamiętajcie, że nawet najbardziej skomplikowane gramatyczne zakamarki mogą zostać oswojone. Nie bójmy się błędów – to kamienie milowe na drodze do perfekcyjnej znajomości angielskiego.
Niech wasza językowa podróż będzie pełna radości, a wszystkie trudności będą tylko punktami orientacyjnymi. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o tym, jak przezwyciężyć wszystkie problemy w nauce, zapraszamy do naszej szkoły – tutaj każdy błąd to krok bliżej do mistrzostwa!